Wspomnienie z Bukowego Domku Obłąkane jeżyny. Dzikie jeżyny. Śmiech ich ironiczny... Na przekór słowom przyrody wesołe szczenię w podskokach młodości biegnie przywitać gości. Na przekór słowom przyrody koza pyskata, koza tancerka skacze z nogi na nogę, gra z wietrzykiem w berka. Na przekór jeżynom, na przekór malinom dziecko bukowe w masce starości, głowę podnosi z poduszki, widział dziś we śnie przyjaciela. Dom z zapałek niewielki, lecz trwały, z ciężkich kart stodoła. Rysy twarzy zapożyczył od Leonarda Davinci. Maliny, jeżyny, bezdroża, ścieżki. Splecione ze sobą gałęzie, jak ręce podane w dzień pożegnania przez bliskie sobie osoby. Pies to była pustka. Koza po bliższym poznaniu okazała się ciszą. Starszy pan - kamienna płyta, bohater pewnej fotografii. Słodkie jeżyny, kwaśne maliny.

  • poprzedni
  • spis treści
  • następny