Karuzela Kręć się karuzelo! o tak! Wokół metalowej osi. Powoli, przyjemnie zakręć w nierozumnej głowie. Przysiądź tu Natalio, podejdź tu Jureczku. Raz w jedną stronę, raz w drugą stronę. Nie za szybko, niech nikt się nie boi. Wirują pachnące kwiatki. Zerwijmy je dla Pani Matki! Wirują domy i drzewa wysokie zamieszkane przez ptaszki śnieżnookie. Wiruje życzliwa sąsiadka . Wiruje również jej chatka. I wiruje ten pan w garniturze. Łamie rozgniewany kupione wcześniej róże. Łamie jedną dłonią. Drugą wściekle wymachuje w twarz małej córeczce. Stop! Zatrzymaj się, karuzelo. Moja córka nie będzie się kręcić. Moja córka będzie dyplomatką. Moja córka nie będzie się bawić z dziećmi. Szczególnie z dziećmi z podwórka. Porcelanowa, wytworna lalka będzie jej przyjaciółką. A mężem syn dyrektorki. Nie zwlekaj, prześwituje zza zakrętu okrągły numer twojego tramwaju. Nie, ty nie pojedziesz tramwajem. Tramwajem jeżdżą tylko niesforne panienki. Tobie załatwię miejsce obok Kubicy. Pierwszy przystanek w przedszkolu, drugi w podstawówce, w liceum i już studia. Choćby łamało cię w krzyżach i kościach do sejmu musisz się dostać. Widzę przez okno ulice zadeptane przez miliony zahukanych ludzi. Tylko... karuzele puste i spokojne. Czasem gołębia zakręcą. W marzeniach.

  • poprzedni
  • spis treści
  • następny